Co nowego

Zachęcamy do obserwowania Chlorofilu na Bloglovin.

Skąd ten zastój? Matura - i wszystko jasne. Misako i lumaris rozpaczają, ale nie możemy powiedzieć, kiedy coś się tu pojawi.

czwartek, 30 sierpnia 2012

"Potęga podświadomości" pod lupą


Ostatnio postanowiłam zrobić sobie przerwę od fantastyki i zapoznać z czymś nowym. Padło na poradniki psychologiczne. Pierwsza pozycja tego gatunku nieszczególnie mnie zainteresowała, czego nie mogę powiedzieć o drugim przeczytanym tytule. Tak o to więc prezentuję recenzję książki, która "podrasowała" moje podejście do życia. Bez wielkich słów - nie nastąpił żaden przełom czy rewolucja, ale z książką warto się zapoznać, tego jestem pewna i dlatego też chciałabym podzielić się moimi wrażeniami po lekturze.




Tytuł: Potęga podświadomości
Autor: Joseph Murphy
Gatunek: poradnik psychologiczny
Rok powstania: 1962
Ilość stron: 252

Zauważyłam, że ludzie przed przeczytaniem danej książki lubią zapoznać się z tyłem okładki, gdzie zazwyczaj znajdziemy krótkie streszczenie i często skróconą biografię autora, dlaczego by więc nie zacząć recenzji od przytoczenia tego właśnie opisu:

"Sztandarowe dzieło Josepha Murphy'ego dowodzi, że procesy psychiczne przebiegające poza naszą świadomością i bez jej udziału, będące ważną częścią naszej osobowości, mogą być wykorzystane w sposób celowy, po naszej myśli. Służą temu specjalne techniki - zbadane, sprawdzone i opisane w tej książce, poparte konkretnymi przykładami. Metody te odsłonią przed tobą nowe obszary i nowe możliwości twojego umysłu. Z książki Potęga podświadomości dowiesz się nie tylko, że masz w sobie klucz do życia pełniejszego, ale także, jak tego klucza używać, aby pomóc sobie i bliskim."

Dalej jest wspomniana biografia. Przytoczę tylko, że autor tej książki to nieżyjący już Irlandczyk, doktor trzech nauk - religioznawstwa, filozofii i praw, a także prekursor i krzewiciel myślenia pozytywnego. 

Lektura "Potęgi" rozwlekła mi się w czasie na około miesiąc. Dlaczego? Książka napisana jest prostym językiem, więc nie tu leży problem. Jednak jest w niej coś takiego, że najczęściej po przeczytaniu rozdziału odkładałam książkę na bok i wracałam do niej dopiero, kiedy miałam czas i ochotę. Czytając ten poradnik, nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że jest tu sporo lania wody i powtarzania tego samego. Wiem, że to pewnie po to, żeby wbić czytelnikowi do głowy pewne idee, ale skoro w przedmowie Murphy zaznacza, że do "Potęgi" trzeba wracać i nie wystarczy jednorazowa lektura, myślę, że lepiej byłoby napisać ją nieco zwięźlej, aby czytelnik nie miał wrażenia, że to samo zdanie czytał w poprzednim akapicie. Żeby tego mało, na końcu każdego rozdziału znajdziemy również streszczenie. Czy potrzebne? Kwestia gustu, ja nie lubię, kiedy ktoś powtarza mi po pięć razy to samo.

O co chodzi z tą podświadomością? Często mówi się, że ktoś "podświadomie czegoś chciał" albo "dokonał tego wyboru podświadomie", jednak osobiście dopiero w tej książce zetknęłam się bliżej z tym pojęciem. Autor nazywa ją "największym odkryciem wszechczasów" i przypisuje jej niezwykłe moce (podobnie twierdzi również ojciec amerykańskiej psychologii - William James, co potwierdza, że Murphy nie urwał się z kosmosu ze swoim przekonaniem o owej sile drzemiącej w umyśle każdego człowieka). Mówi też, że najgłębsze warstwy naszej podświadomości kryją "nieskończoną mądrość, nieskończoną moc, niewyczerpane uzdolnienia i możliwości, które czekają tylko na to, aby je rozwinąć i przejawić". To cudownie, tylko jak je zdobyć? Otóż trzeba uwierzyć. Jednakże gwarancją sukcesu jest niezmącana wątpliwościami wiara i pozytywne nastawienie, a to wszystko w połączeniu z miłowaniem Boga i bliźniego. Brzmi sielankowo, prawda? Ale przejdźmy dalej.

To wszystko nie dzieje się ot tak. Powiemy sobie w duchu "zdam egzamin, zdam egzamin", a nie przygotujemy do niego i gdzieś w głębi sami nie będziemy wierzyć we własne słowa - żaden cud nie nastąpi. Autor zaznacza, że jeśli nasze pozytywne myślenie przeplatają myśli o porażce czy strach, nie uzyskamy zamierzonego efektu. Podświadomość podlega też prawu logiki. Jeśli świadomość uzna jakieś założenie za trafne, wtedy i podświadomość nieuchronnie weźmie je za prawdę, osąd obiektywnego umysłu zapewni umysł subiektywny o słuszności danej myśli. Dlatego też mówiąc sobie "to się nie uda, nie dam rady, to nie ma sensu", działamy na własną niekorzyść, bo podświadomość nie weryfikuje słuszności naszych myśli.

Warto wspomnieć o nagminnym przytaczaniu słów z Biblii przez autora, co nie do końca adresuje tę książkę jedynie ku ludziom wierzącym. "Bóg" często porównywany jest do tytułowej podświadomości/siły sprawczej, która kieruje wszystkim, mówiąc najkrócej. Czasami miałam wrażenie, jakoby autor naginał sobie niektóre cytaty z Pisma Świętego pod siebie, dlatego nie wiem, czy jego interpretacja byłaby zgodna z interpretacją Kościoła. Niemniej nie widzę przeszkód, aby ateista zapoznał się z tą książką. Ważne jest jednak, czy jesteś ateistą czy wierzącym, aby podejść do tej książki z dystansem.

Co przeczytanie "Potęgi" daje człowiekowi? Przede wszystkim naprowadza go na pozytywne myślenie i wiarę w siebie. Murphy stara się odwieść nas od negatywnych myśli, które właśnie, według niego, są sprawcami ludzkich porażek, chorób i złego samopoczucia. Przestrzega też przed zazdrością i zawiścią wobec innych ludzi. Niby to wszystko oczywiste, ale pokazane z uwzględnieniem obecności podświadomości w naszym życiu.  Jednak nie radzę zawierzać bez rozmysłu w stu procentach każdemu zdaniu w tej książce. Czasami miałam wrażenie, że to swego rodzaju "psychologiczny bełkot", w którym nie brakuje nieco komercyjnych zagrywek i nie sposób pozbyć się wrażenia, że książka ta została przeznaczona dla szerokiego grona odbiorców, na raczej masową skalę. Nie da się także nie zwrócić uwagi na trącące brakiem wiarygodności "pewien człowiek opowiedział mi swoją historię...". Trzeba też zaznaczyć, że poruszane kwestie autor skierował głownie ku dorosłym ludziom (praca, małżeństwo, pogodzenie się ze starością), ale znajdziemy tam również tzw. uniwersalne prawdy, z którymi powinien zapoznać się każdy świadomy człowiek.

Polecam więc zapoznanie się z tą książką wszystkim, ale jednocześnie zachęcam do podejścia z dystansem. Po przeczytaniu "Potęgi..." zaczęłam częściej opamiętywać samą siebie, kiedy przychodzi mi wątpić w powodzenie i pomyślność jakiegoś przedsięwzięcia czy czegokolwiek, nie zapominając oczywiście o racjonalnym myśleniu. Nie denerwuję się, kiedy ucieknie mi autobus czy stanie się coś nie po mojej myśli. Bo po co tak właściwie te wszystkie nerwy, zamartwianie się i nieżyczliwość wobec innych? Po nic.

A Wy, co o tym sądzicie? Czytaliście tę książkę? Co może powiedzieć o niej i tajemniczej sile w naszych umysłach?

8 komentarzy:

  1. O, bardzo lubię tego typu psychologiczne tematy! Artykuł bardzo mi się podoba i już nawet złapałam się na tym, że gdy myślałam: "Za dużo będzie tych obowiązków w szkole..." od razu poprawiałam się na: "Ale dam sobie radę, wystarczy tylko dobre zorganizowanie!".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę polecam poczytanie sobie kilku psychologicznych tytułów. Do niektórych należy podejść z dystansem, ale zapoznać na pewno warto, bo znajomość praw ludzkiego umysłu i nastawienie do życia są naprawdę kluczowymi sprawami dla każdego z nas :).
      Osobiście bardzo się wciągnęłam i dzisiaj nawet udało mi się kupić dwie kolejne książki z tego gatunku. Myślę sobie, że może kiedy już przeczytam ich trochę więcej, umieszczę tu jakąś zbiorową recenzję czy przegląd. Bo choć książki Lwa-Starowicza i poradniki typu "Jak poderwać dziewczynę" znajdziemy na tej samej półce, na pewno różnią się one zawartością merytoryczną i wątpię, aby warto było tracić czas na czytanie wszystkich...

      Usuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. Chlorofil znalazł się w moim TOP 5 z okazji Międzynarodowego Dnia Blogera.
    Pozdrawiam!
    http://my-logorrhea.blogspot.com/2012/08/po-wakacyjnie.html

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam tę książkę, kupiłam ją kiedyś dawno, zajrzałam, przeczytałam trochę i rzuciłam w najdalszy kąt, żeby nie patrzeć na tę kupę bzdur. Czułam się jakbym czytała jakieś wizje szamana po dobrym ziele.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jak napisałam w recenzji, mi ciężko było czytać więcej niż jeden rozdział tej książki dziennie. Nie uważam ją za dzieło najwyższych lotów, ale nie żałuję, że się z nią zapoznałam.

      Usuń
  5. Ja uważam, że książka jest rewelacyjna. Jej lektura (mam ją nawet na audiobooku) zawsze mnie pozytywnie nastraja, a przede wszystkim uspokaja i pozwala inaczej spojrzeć na świat. I jednocześnie też aktywizuje do pozytywnych działań. Komu nie podoba się forma polecam książki Beaty Pawlikowskiej, dokładnie o tej samej tematyce, tylko inaczej napisana.

    OdpowiedzUsuń